Nie przepłacaj za kredyt hipoteczny

Bardzo często oprócz samego kredytu hipotecznego zmuszeni jesteśmy do wykupienia także innych produktów bankowych. Zobacz jakie sztuczki stosują bankowi sprzedawcy, by wcisnąć także mniej potrzebne, albo zupełnie niepotrzebne programy lokacyjne czy ubezpieczenia.

Agresywna walka o klientów w Polsce to w bankowości standard od wielu lat. Większość banków stawia jednak na multiproduktowość. Co to takiego? Trywializując, można stwierdzić, że dążą do przekonania każdego klienta, że potrzebuje wielu produktów – nie tylko kredytu hipotecznego, bez którego nie kupiłby własnego mieszkania lub domu, ale też polis, ubezpieczeń, programów lokacyjnych dla dzieci, karty kredytowej czy debetu na koncie. Oczywiście najbardziej intratni dla banku są klienci najbogatsi, którzy robią największy obrót. A gdy nie robią? Wtedy trzeba ich do tego zachęcić, a czasami po prostu zmusić.

Klient otwierający np. konto dla dziecka to bowiem także dobre rokowanie na przyszłość i przywiązanie do marki. Im więcej produktów w jednym banku, tym bardziej będzie mu się opłacało, by nic nie zmieniać. Zwłaszcza, że takiego klienta można jeszcze połechtać, wmawiając mu, że jest wyjątkowy. Zrobiła tak choćby Nordea, zanim wchłonął ją PKO Bank Polski. Wszyscy klienci automatycznie otrzymali tam status „srebrnych”, a ci którzy mieli najwyższe wpływy i najwięcej produktów banku – status „złotych”. Oczywiście nikt srebrnych nie informował, że są tylko dwie kategorie, więc czuli się jakby deptali po piętach najbogatszym. I o to chodzi, bo tacy klienci są bardziej skłonni do korzystania z kolejnych produktów banku, który tak ich „docenił”.

Walczące o procentowy udział w rynku banki, walczą przede wszystkim poprzez ofertę kredytów hipotecznych. To właśnie dzięki nim można najłatwiej przywiązać klienta na lata. W tym czasie można zaproponować mu wszystkie dostępne produkty, a z biegiem lat dopasowywać ofertę do oczekiwań, a nawet zmieniającego się statusu nie tylko materialnego, ale i osobistego. Rozwód także może być okazją do tego, by klient założył sobie na przykład dodatkowe subkonto.

Zazwyczaj początki bankowych akwizytorów są dość nieśmiałe. Założenie konta, ułatwiającego spłatę kredytu hipotecznego, to standard i nikogo po oczach nie bije. Nawet jeśli to przymus i konieczny warunek, jaki należy spełnić, by pożyczkę hipoteczną dostać. Najczęściej też nie jest to konto darmowe. Jak już jest konto, pojawia się oferta atrakcyjnej lokaty, którą będzie można łatwo zarządzać przez internetowy panel. Warto jednak pamiętać, że promocyjne oprocentowanie szybko się kończy. Zazwyczaj już po trzech miesiącach, w najlepszym przypadku po roku. Po 12 miesiącach może się jednak okazać, że oferta sprzed roku wcale nie była taka atrakcyjna.

Dużo bardziej uważać trzeba jednak na sprzedawane wraz z kredytem hipotecznym ubezpieczenia lub polisy lokacyjne, które są często obowiązkowe. Warto dokładnie policzyć ich koszty, bo może okazać się, że wręcz o połowę zwiększają koszty kredytu, który początkowo wydawał się nad wyraz atrakcyjny. Dlatego często lepiej zastanowić się czy nie zwiększyć swojej zdolności kredytowej, zaciągając kredyt z rodziną. Zwłaszcza, że oferowane przez banki ubezpieczenia, to często „wydmuszki”, które nie oferują pełnej ochrony, a zwłaszcza nie gwarantują spłaty więcej niż dwóch rat, gdy wpadniemy w finansowe tarapaty i nie będzie nas stać na kredyt.

2 komentarzy

  • Maciek

    Generalnie kredyt hipoteczny powinno się brać w walucie, w której się zarabia. To jest najbardziej rozsądne, bo żaden ruch kursu nie będzie Cię obchodził. Niech sobie rośnie euro, ale jak zarabiasz w euro to masz to w duszy. Dlatego większość Polaków powinna mieć tylko jedną możliwość – wziąć kredyt i to niezależnie od tego czy na mieszkanie dla młodych czy nie, w złotówkach i nie byłoby tej afery z frankowiczami.

  • Dokładna

    Na szczęście banki, które współpracują w ramach programu mieszkania dla młodych w Białymstoku nie mogą stosować sztuczek i umowy kredytowe są bez chamskich gwiazdek. Inna sprawa, że byliśmy w dwóch, bo chcemy kupić mieszkanie w Białymstoku – z dopłatą lub bez – i w obu próbowano nam wcisnąć, rzekomo bezpłatne ubezpieczenia i dodatki do kredytów.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>